Kolejny tekst dla OMatko! – „Wolniej, pełniej”

Współpraca z nowym dwumiesięcznikiem O Matko! fajnie się rozwija – ukazał się właśnie trzeci tekst z serii. Zapraszam do lektury wydania online! Strona 50.

O Matko! Nr3 – Wolniej, pełniej

om

 

 

Reklamy

Bat na lenia

Moja trzyletnia już obserwacja sposobu, w jaki pojawienie się dzieci zmienia rzeczywistość osobnika dorosłego, obfituje w rozmaite wnioski. Ostatnio przywiało do mnie kolejny. Dzieci bezlitośnie punktują wszelkie przejawy lenistwa, do którego przywykłem w życiu przed dziećmi i które tak czasem uwielbiałem. Nie tolerują go i leczą nas z tej przypadłości z wściekłą determinacją.

Jest to szczególnie wyraźnie widoczne, gdy zostaję w domu sam z dziećmi. Dlaczego? Gdy rodzina w komplecie, a człowiek notuje spadek formy, stosując komunikację wprost lub używając nieco zakamuflowanego przekazu i rozmaitych tricków można przerzucić ciężar opieki nad dziećmi na żonę. Żona co prawda nie zawsze się daje, jednak jakieś prawdopodobieństwo sukcesu jest. Gorzej, gdy zostaję sam na sam z dwoma mikrusami, od razu po powrocie z pracy, po średnio przespanej nocy, bez formy i kondycji. Wtedy wyjścia są dwa – zmobilizować się i wykrzesać z siebie nieco energii, aby aktywnie spędzić czas z dziećmi (wskazane) lub zaplanować czynności tak, aby przejść w stan stand by, niskie zużycie energii lub całkowite uśpienie (mniej wskazane). W takiej sytuacji używam wszelkich dostępnych zasobów resztek inteligencji, aby skłonić je do samodzielnej zabawy i wzajemnej interakcji, podczas której mój udział ogranicza się do biernego monitoringu z pozycji horyzontalnej. Mało to ambitne, ale czasem inaczej się nie da. Z przykrością (dla mojej regeneracji) i radością (z punktu widzenia rozwoju relacji ojciec-dzieci) stwierdzam, że ten stan jest raczej idylliczną wizją i marzeniem chwili niż realną, regularną praktyką. Otóż, jak się okazuje, dzieci nie tolerują lenistwa. Nie mogą patrzeć na bezczynność, nie znoszą widoku bezwładnego cielska zalegającego na sofie z półprzymkniętymi oczami. Natychmiast porzucają wszystkie przygotowane przez mnie układanki, książeczki i zajmowacze czasu i domagają się, abym się spionizował i należycie wypełnił swoje obowiązki. Wtedy pojękując wstaję, rozglądam się po pokoju szukając brakującej energii i dołączam do dzieci. Co ciekawe, gdy zamiast położyć się na kanapie od razu po powrocie do domu ruszam do wykonywania obowiązków domowych, przykładowo ogarniając kuchnię, salon, zmywając, porządkując, przeglądając Kozaka na okoliczność posiadania kleszczy, składając pranie, wieszając pranie – patrzą zaciekawione, zwłaszcza Basia. Obserwuje każdy ruch siedząc w miejscu, czasem podejdzie bliżej, aby dokonać szczegółowego oglądu owoców moich działań. Jest zainteresowana, bo coś się dzieje. Gdy tylko podejmę nieśmiałą próbę odpoczynku, natychmiast pojawia się zestaw standardowych aktywności protestacyjnych – buczenie, machanie kończynami, w przypadku braku reakcji – wrzask, będący formą ultimatum. Poddaję się szybko, walka nie ma sensu, wszak ciężko wytłumaczyć niemowlakowi, że prawo do zalegnięcia na kanapie należy do katalogu podstawowych praw człowieka. Trzeba zaspokoić potrzebę, czyli aktywnie poświęcić dziecku uwagę lub wrócić do wykonywania czynności, które będą dla dziecka ciekawe. Konkluzja – dzieci wpływają na znaczący wzrost naszej efektywności i redukcję czasu zmarnowanego. Niemowlaki powinny zasiedlać biura Mordoru – wskaźniki wydajności w korporacjach wzrosłyby znacząco.

Ostatnio, będąc w ostrej desperacji – doświadczyłem wielkiej kumulacji braku snu, czasu na odpoczynek i energii – położyłem się koło moich córek na podłodze licząc, że jedna ręka wystarczy, aby się z nimi pobawić i ułożyć coś z klocków. W tym czasie reszta ciała miała oddać się odpoczynkowi. System działał tylko przez chwilę, po kilku minutach zasnąłem. Równie szybko obudziłem się po ciosie, który wymierzyła mi Basia drewnianą zabawką. Jak widać, tak też się nie da.

Muszę popracować nad planem dnia tak, aby regenerować się kiedy indziej. Wtedy będzie więcej energii i mniej dylematów, czy zabrać córki na spacer do lasu i rzucać patyki Kozakowi tarzając się przy okazji w trawie, czy też wymyślać kolejne sposoby, jak zalec bez życia w domu tak, aby nie zostać natychmiast ukaranym przez młode pokolenie.

Tylko jak?

IMG_7687

 

Nadchodząca premiera w Teatrze Kana – Projekt: Ojciec | Teksty TwB w scenariuszu!

Szczeciński Teatr Kana jest na ostatniej prostej etapu przygotowań do premiery nowej sztuki – Projekt: Ojciec. W scenariuszu znalazły się również teksty z książki Tata w Budowie! Jest radość, co tu dużo mówić.

Kilka słów opisu:

Projekt: OJCIEC” to tytuł naszego spektaklu teatralnego. Chcemy w nim opowiedzieć o tym, jak wygląda doświadczenie rodzicielstwa z perspektywy ojców. Scenariusz będzie kompilacją tekstów ojców, którzy piszą blogi i książki na temat ojcostwa oraz autorskich tekstów aktorów – ojców biorących udział w spektaklu.

1. W spektaklu „Projekt: OJCIEC” chcemy opowiedzieć o tym:

  • Jak młodzi mężczyźni odnajdują się dzisiaj w roli ojców?
  • Co daje im doświadczenie ojcostwa?
  • Czy i w czym różnią się od swoich partnerek w podejściu do wychowywania dzieci?
  • Czy udaje im się godzić obowiązki rodzicielskie z zarabianiem na utrzymanie rodziny?

2. Chcemy się przyjrzeć temu jakie są oczekiwania wobec ojców (ze strony ich rodzin i społeczeństwa) i czy ojcowie są w stanie im sprostać.

3. Chcemy też poruszyć temat praw ojca:

  • Czy są sytuacje, w których ojcowie są traktowani inaczej niż matki?
  • Czy państwo wspiera ojców w realizowaniu ich obowiązków rodzicielskich?

Premiera 30.09.2016

Pełny opis projektu na wspieram.to | Projekt: Ojciec

Strona Teatru Kana

kana

Polskie Radio – Czwórka

Dziś z samego rana skorzystałem z zaproszenia Katarzyny Dydo i Kariny Terzoni i zajrzałem do radiowej Czwórki. Wraz z Magdą Grzebyk (Krytyka Kulinarna) rozmawialiśmy o dzieciach w przestrzeni publicznej i związanych z tym licznych kontrowersjach.

Atmosfera 10/10, niezmiennie twierdzę, że radio ma w sobie coś magicznego.

http://www.polskieradio.pl/10/3939/Artykul/1629837,Dziecko-w-przestrzeni-publicznej-Standard-czy-problem

 

polskie-radio-czworka