Od nowa

Tata w budowie wystartował, gdy Zu miała rok. Budowa wciąż trwa i trwać będzie. Zu jest przyjazna i sprawia, że te wspólne miesiące widzimy jako niezmiernie ciekawy, budujący naszą rodzinę czas. Oczywiście – bywa trudno, zresztą nie raz o tym pisałem. Ale tak najwyraźniej jest z wszystkim, co ma istotną wartość – trzeba swoje zapłacić.

Na tyle nam się spodobało, że zdecydowaliśmy się dalej inwestować w tą budowę.

Niebawem urodzi się Basia.

Nie planujemy nic ponad to, co konieczne. Doświadczenie dwuletniej koegzystencji z Zu nauczyło nas, że 95 procent rozmaitych planów można swobodnie umieścić w koszu. Życie i tak zweryfikuje wszystko po swojemu. I dobrze – uczymy się dalej. We czwórkę będzie raźniej, ale i trudniej, nie mam wątpliwości. Nie wiem, czy będzie sen czy też nie. Pewnie gdy jedna zaśnie, druga ją obudzi. Pewnie gdy jedna będzie chciała wyjść, druga właśnie się czymś wysmaruje i trzeba będzie ją kąpać. Pewnie Basia będzie miała zupełnie inny temperament i zwyczaje, niż Zu. Pewnie wszystkie patenty, które wymyśliliśmy obsługując Zu, nie będą działać w przypadku Basi. Pewnie Zu będzie miała problem z akceptacją nowej sytuacji, gdzie nie ma już monopolu na rodziców. Pewnie pies będzie miał myśli samobójcze, gdy zobaczy drugie dziecko w domu. Pewnie będzie ciekawie. Na pewno będzie. Wiem jedno – inspiracji nie zabraknie. Mam nadzieję, że czasu też nie, dzięki czemu Tata w budowie będzie żył dalej. Inwestujemy, inwestujemy.

zu kosz