Copy, paste

Dziecko kopiuje rodziców – wiadomo, tak się uczy świata. Co z tego, że to oczywiste – warto o tym pisać, bo to dość niesamowite, gdy widzi się kopię własnych zachowań w działaniach niespełna dwuletniego dziecka. Wywołuje to w nas rozmaite emocje i stany, od rozbawienia do zawstydzenia.

Te procesy są u Zu zauważalne od kilku miesięcy. Zaczęło się od prostych czynności domowych. Na pierwszy ogień poszła pralka. To jedno z najbardziej atrakcyjnych urządzeń AGD z punktu widzenia niemowlaka. Ma tą fantastyczną właściwość, że kręci się w środku niczym kalejdoskop, w dodatku jest wyposażona w liczne światełka i pokrętła. 10/10 w skali atrakcyjności, zabawka idealna. Zu szybko przejęła inicjatywę i objęła stanowisko senior laundry coordinator. Najpierw ładuje do bębna przygotowaną przez nas kupkę brudów, sztuka po sztuce, dokładnie. Następnie bierze rozbieg i oburącz uderza w klapę, aby skutecznie ją zamknąć kompensując brak siły mięśniowej efektywnym wykorzystaniem praw fizyki. Później wybieram odpowiedni program (to robię ja, zostałem oddelegowany przez Zu) po czym następuje zwieńczenie procesu, najprzyjemniejsza jego część, wisienka na torcie – czyli włączenie guzika start. Zu celebruje tą chwilę tak, jakby odpalała co najmniej rakietę kosmiczną. Gdy pranie kończy się, wysyła mnie na stanowisko dystrybucji mokrych ciuchów celem ich wysuszenia. Stoję przy suszarce, mikrus przynosi skarpetka po skarpetce, wieszam wszystko po kolei, koniec.

Po pewnym czasie Zu wzięła się za sprzątanie. Gdy ścierki idą w ruch, Zu dołącza, bierze swoją szmatkę i zaczyna polerować przypadkowo wybrane sprzęty. Zresztą swą uwagę poświęca nie tylko przedmiotom – ostatnio szczególnie pieczołowicie wycierała Kozaka. Pies znosił to wyrażając mordą bezmiar irytacji połączonej z rezygnacją. Zu podeszła do czyszczenia suki profesjonalnie, polerowała ją miejsce przy miejscu, grzbiet, podwozie, łapy. Gdy zabrała się za pysk, pies salwował się ucieczką. Po udanej konserwacji psa przeszła do sprzętów RTV. Zgarnęła z kuchni ociekającą wodą ścierę i rzuciła ją na telewizor, który o dziwo nie poddał się po tej operacji. Próbowała też wytrzeć kurze w moim sprzęcie grającym, otworzyła kieszeń CD i wsadziła tam paluchy wyginając ją w każdą stronę. Tu szczęśliwie wykazałem się czujnością. I dobrze dla nas obojga, ponieważ nie ręczę za siebie, jak Zu zdewastuje mi moje audio. Na koniec przerzuciła się na mopping, pech sprawił, że główne źródło brudu wychwyciła na ścianach i zaczęła je intestywnie mopować. Już od dawna nie są białe, przeżyją.

Kolejny wątek z cyklu kopiuj-wklej miał miejsce dziś rano. G. zaczęła poddawać w wątpliwość moją intelektualną wydolność, ponieważ kolejny raz zapomniałem, że się umówiła z kimś gdzieś, a ja miałem zostać w tym czasie z Zu. Zaczęła podnosić na mnie głos, zaryzykuję stwierdzenie – pokrzykiwać.

– Tomasz, ile razy można ci mówić!

– Aaale ja nic nie pamiętam…?

– No przecież mówiłam, że wychodzę, musisz wtedy być!

– Nie wiem czy mogę.

– Jaaaak to nie możesz? Przecież mówiłam!!!

– Nie pamiętam.

– Aaaa!

Tu włączyła się Zu:

– Aaaaaaaaaaaaaaaaa! A, a, a, aaaaaaaa! Aaaaaaaaaaa!

Zaczęła wrzeszczeć, to na mnie, to na G.

Po chwili spojrzeliśmy się na siebie ze wstydem i zażenowaniem. Zu czerpie od nas wszystko, łącznie z sytuacjami, których nie chcemy. Wszytko do nas wraca, bez filtra.

zu szare

Reklamy

One thought on “Copy, paste

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s