Wolność!

Znowu to samo. Powrót do wątku usypiania mikrusa. Nie wynika to jednak z braku innych tematów, chwytam się go ponownie, bo świat Zu się w tym aspekcie nieustannie zmienia.

Niemowlak spał dotąd w więzieniu, czyli małym białym łóżku ze szczebelkami. Swoją drogą zastanawiające, czy widzenie świata przez kraty już od wczesnego pacholęctwa nie wpływa czasem na wybór profilu kariery zawodowej. Zu przebywanie za kratami nie odpowiada, od pewnego czasu szarpie za szczeble i denerwuje się.

Z punktu widzenia ojca mebel ten ma fundamentalną zaletę – w założeniu nie da się go opuścić bez pomocy osoby trzeciej. Z punktu widzenia dbałości o poziom wieczornej energii, to rozwiązanie low-cost – nie trzeba ganiać za mikrusem po sypialni. Można spokojnie zalec w fotelu-worku, uruchomić laptopa i robić swoje, zapewniając dziecko, że jest się tuż obok.

Do niedawna Zu akceptowała taki układ. Ja robiłem swoje, tracąc czas na wertowanie facebooka, ona robiła swoje, wydając z siebie rozmaite odgłosy, mieląc prześcieradło z kołdrą, zabawkami, swoim ubraniem i sobą samą. Po pewnym czasie zasypiała, czasem dołączałem.

Ostatnio duch wolności poniósł Zu na tyle, że pewnego dnia postanowiła wyjść. Po prostu. Zarzuciła nogę, podciągnęła się i niczym komandos przeleciała przez barierkę. Szczęśliwie G. chwilowo relaksowała się w fotelu worku, dzięki czemu Zu, skacząc na głowę, nie straciła tej jakże ważnej części ciała w zderzeniu z parkietem. G., mimo drzemki i przebywania w pewnej odległości od rzeczywistości, wykazała się należytym refleksem.

Decyzja była prosta. Ikea szybko rozwiązała nasz problem, kupiliśmy łóżko dla dużych dzieci. Złozyłem, zostałem bohaterem w swoim domu, kupiłem materac, prześcieradło i wszystkie pozostałe takie tam. Przez pierwsze trzy dni pracowałem wieczorami, więc inaugurację przeprowadziła G. Położyła się z Zu, zasnęły obie, po pierwszym przebudzeniu G. wycofała się do naszej sypialni. Poszło.

Po kilku dniach przyszedł mój dyżur. Myślałem nad taktyką. Ścieżka, którą przetarła G., okazała się bezużyteczna – przy mojej posturze i masie byłbym zagrożeniem, zarówno dla Zu, jak i łóżka. Przytargałem więc fotel worek i usiadłem obok, aby czuwać i nie dopuścić do obrażeń. Akcja trwała ponad godzinę. Siedziałem nieruchomo, wielce zmotywowany, aby wspomnienia z pierwszego usypiania w nowym sprzęcie były sukcesem. Zu wariowała, uspokajała się, prawie zasypiała, tuż przed zaśnięciem przypominała sobie, jak robi lew, darła się, wstawała, skakała, znów się kładła, prawie usypiała, przypominała sobie o konieczności kontroli mojej obecności, tatoooooooo!, znów wstawała, tłukła roletą o parapet, kładła się, turlała, kopała w ramę łóżka, ściągała z siebie pajaca, zakładała na siebie pajaca. Zawczasu zgromadziłem, jak sądziłem, wystarczające pokłady cierpliwości, aby przetrwać w spokoju choćby całą noc. Po godzinie zapas stopniał i zacząłem wewnętrznie bulgotać, ale mimo narastającej frustracji zachowywałem kamienną twarz. Powtarzałem co parę chwil „Zu, dobranoc“, jak mantrę, mającą zadziałac jak fachowy anestezjolog. Najpierw spokojnie, potem z rosnącym zniecierpliwieniem. Gdy wycedziłem przez zęby kolejne „dobranoc“, będące w rzeczywistości bardziej groźbą niż zachętą, Zu wychyliła się z łóżka, spojrzała na mnie troskliwie, zaczęła mnie głaskać po twarzy i śpiewać – „lulu, lulu, lulu….“.

Logika niemowlaka – skoro ojciec od dłuższego czasu mówi „dobranoc“ i nic z tego nie wynika, oznacza to, że chce zasnąć, a nie może. Dlatego należy mu w tym procesie pomóc, pogłaskać po głowie i zaśpiewać kołysankę.

I jak tu się denerować na niemowlaka.

zdjęcie 1

3 thoughts on “Wolność!

  1. Drogi tato 😉 Witaj w moim świecie. Benek zmienia sttrony przy usypianiu, kręci sie, szaleje z zabawką , na przyklad torami od kolejki, sprawdza wytrzymalosc mojej glowy na tablice do rysowania. Czesto usypiam razem z nim i juz zegnaj wieczorze i przyjemnosci z mozliwosci dostepu do komputera without baby. 🙂

    • Zawsze, gdy wydaje mi się, że wypracowałem metodę na niezawodne usypianie, niemowlak wprowadza korektę oprogramowania i wszystko zaczyna się od nowa. Co zrobic.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s