Gadżety Zu: nosidło

Tym razem ma być rzeczowo i praktycznie.

Nosidło mieści się w zasadzie w kategorii „gadżety rodzica”, a nie „gadżety Zu”. Uwalnia i poszerza perspektywy możliwych działań. Zmienia jakość życia z niemowlakiem. Ale zacznijmy od początku.

Gdy Zu była jeszcze mniejsza niż teraz, G. nosiła ją w chuście. Przed godziną zero, czyli narodzinami, zaliczyliśmy kurs wiązania, podczas którego nieporadnie próbowaliśmy skrępować rozliczne niemowlęce fantomy. Wbrew pozorom nie jest to takie proste – zawiązać jakoś się zawsze da, ale cały pic polega na tym, aby zrobić to dobrze i tak ułożyć chustę, aby odpowiadała anatomii dziecka. Błędy, często nieświadome, mogą narobić sporo krzywdy.

Pełni zapału, już kilka tygodni po narodzinach Zu zapakowaliśmy ją do chusty, aby w swym małoletnim spacerowym życiu widziała coś więcej niż dach wózka. G. nosiła ją regularnie, ja w swym słomianym zapale zawiązałem mikrusa raz czy dwa i zakończyłem operację „chusta”. Zabrakło cierpliwości. G. zrobiła mi zdjęcie, mogę sobie oprawić w ramkę i się lansować.

chusta

Miesiące mijały, ja wciąż do chusty nie miałem śmiałości, a dziecko w wózku coraz częściej podnosiło bunt i chciało obserwować świat. W dodatku zbliżał się weekend majowy, G. chciała wyjechać z Zu do przyjaciół na Mazury, a tam z wózkiem ciężko się poruszać. Zdecydowaliśmy, że kupujemy nosidło. Przejrzeliśmy wszystkie dostępne internety z opiniami. Jak się okazało, temat nosideł wzbudza emocje. Podobno ci, którzy noszą w nich dzieci poniżej 6 miesiąca robią źle, ponieważ tak małe dzieci nie powinny przebywać w pozycji siedzącej. Podobno nosidła, które są wąskie i dzieci wiszą w nich na pasku umieszczonym pomiędzy nogami, też są niedobre, ponieważ cały ciężar ciała jest przeniesiony na krok dziecka. Wyobrażam sobie, że gdyby ktoś chciał mnie teraz nosić w ten sposób, napotkałby czynny opór z elementami agresji. Po wstępnym skołowaceniu wynikającym z nadmiaru informacji wyłoniliśmy zwycięzcę naszego wewnętrznego rodzinnego przetargu.

Padło na Tulę – polską firmę – dobre opinie, do tego ładna. Co prawda nie powinno mieć to znaczenia, ale wiadomo, że ma – w końcu człowiek będzie przez długie miesiące poruszał się z tym czymś na klacie, więc niech to chociaż wygląda jakkolwiek.

tula

Tula jest super. Piszę to jako niezależny użytkownik, któremu nikt za tą opinię nie płaci. Dziecko odpowiednio się w niej układa – „na żabę”, czyli nogi ma odsadzone na bok, co jest dla mikrusa naturalne, ponadto sprzyja właściwemu rozłożeniu środka ciężkości. Zu jest w niej stabilna, lubi w niej siedzieć, można się – w granicach rozsądku – pochylać, odchylać i normalnie poruszać.

tula woda

Otworzyła mi masę nowych możliwości – odzyskałem oburęczność, a to wielka rzecz. Mogę spokojnie wyjść z psem, porozmawiać przez telefon, pójść na zakupy – to wszystko można też zrobić z wózkiem, ale jest trudniej. Można też zjeść wspólnie lody.

tula3

Gdy niemowlak jest śpiący, po prostu przytula się do klatki piersiowej nosiciela – w tym wypadku ojca – i zasypia. Tula ma mały patent, który sen utrwala – przypinany kaptur, którym można przytrzymać głowę przy ciele i ustabilizować ją tak, aby podczas szybkiego marszu mózg niemowlaka nie telepał się zanadto wewnątrz czaszki.

Gdy Zu ma ochotę na interakcję z ojcem, podnosi tylko głowę i robi głupie miny, uśmiecha się, pokrzykuje i ogólnie jest zabawa.

tula2

Używanie Tuli jest bezproblemowe – zapięcie dziecka zajmuje 10 sekund. Jedyny problem, na który może się natknąć męski użytkownik, to sposób zapinania klamry na plecach. Zapina się ją i odpina, jak stanik. Tu zapewne część panów pomyśli – co za problem? Przecież odpinałem niejeden stanik. Ale nie, takie doświadczenie nie pomaga. Tu trzeba przyjąć kobiecy punkt widzenia, czyli wykręcić ręce do tyłu, aby samemu zapiąć klamrę na wysokości łopatek. Zajęło mi trochę czasu, zanim zmusiłem swoje stawy barkowe do takiej ewolucji. Ale da się.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s