Kwękolenie: charakterystyka zjawiska

Niemowlak, w porównaniu do dorosłego, ma życie jak w Madrycie. Nie musi martwić się o rachunki, zastanawiać się, jak tu być twardym w negocjacjach z przełożonym czy obawiać się, że wychodząc wieczorem na miasto można dostać w oblicze i stracić portfel. Niemowlak potrzebuje bliskości, oprócz tego koncentruje się na trzech podstawowych czynnościach, posiadacze niemowlaków wiedzą, jakich. Jak to w życiu, jest jednak minus bycia mikrusem – komunikacja – tu dorosły ma przewagę. Małe dziecko potrafi wyrazić swe potrzeby, emocje i frustracje na tysiąc różnych sposobów, ale nie poprzez mowę – narzędzie, które z kolei my wykorzystujemy jako podstawowe w porozumiewaniu się ze światem.

Zu, jak każdy niemowlak, używa głównie dwóch podstawowych tricków komunikacyjnych. Pierwszym jest śmiech. On cieszy każdego, więc nie wzbudza kontrowersji. Drugim jest kwękolenie. Tu zaczyna się problem, ponieważ kwękolenie zazwyczaj oznacza niezadowolenie, które mobilizuje nas do pogłębionej analizy mającej na celu identyfikację źródła problemu.

zu i tata

Typ pierwszy: kwękolenie roszczeniowe

Gdy Zu czegoś chce, a nasze fale mózgowe nie pracują synchronicznie i w danej chwili nie odczytujemy telepatycznie potrzeb naszej córki, zaczynają się sygnały. Najpierw pojękiwanie, czyli pełna kultura – dziecko daje szansę. Gdy się jednak ten komunikat zignoruje, następuje przejście do fazy otwartej afery – wtedy kwękolenie przybiera formę jazgotu, który obudzi trupa. Reakcją jest lekka panika początkowa, szybka przelotka przez katalog potrzeb podstawowych: jedzenie? pielucha? zmęczenie? boli? Zazwyczaj jeden z tych typów to właściwy strzał. Wtedy następuje rozwiązanie kryzysu lub wejście w kolejny, gdy na ten przykład zapomnieliśmy o zabezpieczeniu jedzenia na zapas, a jazgot uniemożliwia spokojne przygotowanie posiłku. Ale to już inny problem, przynajmniej wiadomo, co trzeba zrobić, aby zaradzić sytuacji.

Typ drugi: kwękolenie emocjonalne

Ten typ można rozpoznać po oczach Zu. Gdy mamy do czynienia z kwękoleniem emocjonalnym, oznacza to zazwyczaj tzw. smuteczek. Ludzka rzecz, Zu też ma do niego prawo. Recepta – wziąć na ręce, przytulić, pogłaskać, powiedzieć dobre słowo.

Typ trzeci: kwękolenie z braku lepszej koncepcji

Ten wariant oznacza największe obciążenie dla psychiki rodzica. Zu czasem przechodzi w tryb „jęczybuła” – jest w marnym nastroju, ale nie bardzo wiadomo dlaczego. Ona zapewne też nie wie, bo jęczy trochę bez przekonania. Siedzi na środku pokoju i marudzi, mając na obliczu wypisane ogólne wszechogarniające nieszczęście. Zostawić ją tak – serce pęka. Zabrać – też źle. Bezradność. Problem w tym, że żadna z wyżej wymienionych metod zaradczych nie działa, co wzmaga frustrację, jej i naszą. W tym przypadku często dochodzi do niemowlęcego ping-ponga, czyli Zu kursuje pomiędzy naszymi ramionami, a spędzony w nich czas jest wprost proporcjonalny do zasobów cierpliwości. Po jakimś czasie Zu odpuszcza, najwyraźniej dochodząc do wniosku, że to działanie bez sensownej perspektywy.

Typ czwarty: kwękolenie z niemocy

Zu coraz częściej czegoś chce. Świadomie. Życie jednak stawia przed nią rozmaite bariery. Na łóżku pojawia się ściana ze spiętrzonej kołdry, której nie może pokonać. Nowa zabawka otwiera się za pomocą guzika, w który trzeba precyzyjnie trafić, a walenie w nią pięścią nie rozwiązuje problemu. Pies uparcie nie daje się szarpać za brodę. Wtedy Zu wydaje z siebie narastające buczenie, marszczy się niczym buldog, miota wszystkim co ma pod ręką. Niemoc jest dla niej kompletnie nie do zaakceptowania.

Typ piąty: kwękolenie egocentryczne

Człowiek lubi, gdy inny zwraca na niego uwagę i wykazuje zainteresowanie – taka nasza natura. A że prawo człowieka prawem niemowlaka – Zu też tego wymaga. Gdy nasza aktywność nie pokrywa się z tą potrzebą i chwilowo nie zwracamy na nią uwagi, wydaje z siebie jęk zawodu. Raczej serię jęków. Patrzy z wyrzutem. Najwyraźniej nie potrafi pojąć, jak to możliwe, że rodzice siedzą wpatrzeni w ekrany, książki, gazety czy inne bezsensowne przedmioty zamiast zachwycać się wspaniałym, jedynym w swoim rodzaju niemowlakiem. Łatwo się domyślić, jaki jest środek zaradczy. Trzeba skierować wzrok, a najlepiej ręce lub całego siebie w stronę niemowlaka i wyrazić bezgraniczną miłość myślą, słowem i gestem. Nagroda – uśmiech, czasem ekstatyczne podrygiwanie i efekt, który znają wszyscy rodzice – niemowlęca radość, która nie mieści się w mikrym dziecięcym ciele i wylewa się zewsząd, wprawiając rodziców w załzawiony błogostan.

 zu szczęśliwa

4 thoughts on “Kwękolenie: charakterystyka zjawiska

  1. Rewelacja! czytam z przyjemnością i czekam na kolejne wpisy, bo inaczej….będę kwękolic 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s